wtorek, 25 listopada 2014

Ślimki, moja miłość.

        Zaraz za konisiami, a może i po równo. Ślimki (pisownia zamierzona, u mnie to są ślimki i już) latoś nie dopisały, choć niby mokro było, szkoda. Zdjęcia mam więc z dawien dawna, czyt.: z początków fotografowania, więc proszę wybaczyć błędy.

Ślimki są fantastyczne, wszystkie, i te pięciomilimetrowe, i winniczki na 15 centymetrów. Winniczki w ogóle chyba są najbardziej... wymowne, paszczą znaczy :-D, a z kolei śliniki (to te gołe, rude) są jakieś najbardziej fotogeniczne. Może dlatego, że najwolniejsze.

Trudno o ślimkach napisać epopeję, kochane są po prostu. W dżdżyste dni droga tam i nazad zajmuje mi zawsze godziny, bo pieczołowicie zbieram wszystkie pomrowy, wstężyki i śliniki, głupeczki, z chodnika i czule przemawiając zanoszę na liściu w pieczołowicie wybrane miejsce na uboczu. Bowiem w przeciwieństwie do mojej Drogiej Przyjaciółki, mimo niezmiernej doń miłości, nie mogę jakoś się przemóc i ślimka podotykać Kocham je więc platonicznie, uwielbiam, jak machają czułkami (oczami mrugają do mnie znaczy) i czasami wchodzą na stopy. Stopą mogę ich dotykach, to znaczy stopą ich stopy.
Sypnę więc archiwalnymi zdjęciami moich ślimków (bo jakieś życie jednak na blogu musi być, prawda).

Pierwszym historycznie sfotografowanym był olbrzymi winniczek, pierwszy raz w życiu zresztą zobaczony. On wyluzowany i rozpłaszczony, ja spanikowana i zachwycona - z kilo ślimaka, słowo daję.



Przy późniejszym zapoznaniu się z nimi i częstych odwiedzinach nad naszą (gdy urodzaj) bardzo ślimaczą rzeką straszyłam je mimowolnym śmiechem z ich min, ślimek na przykład zacukany :



Od zadka też (zabawny) ładny : 



A to na przykład ślimek w sjeście, mnie żywcem przypomina kota wygodnie umoszczonego w oknie, z podwiniętymi łapkami :


Albo nieśmiałe a śliczne błyszczotki :



Albo... wiele (jak zwykle miliony) innych ;-) :





















 
 
    

















3 komentarze:

  1. Bo Ty się nie znasz, ślimkowy dotyk jest czuły i delikatny. Kocham ślimki jako i Ty,

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale cokolwiek śliski i zimny, a jednocześnie sprężysty? Tak sobie to imaginuję.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie jest zimny, śliski jakoś specjalnie też nie. Wróć, zimny jest tylko na początku, ale potem 'ciepleje' od mojej ręki. Jest naprawdę przyjemny. Musisz spróbować. A najfajniejsze jest, kiedy ślimek podgryza skórę swoimi tareczkami. :D Uwielbiam to. :D

    OdpowiedzUsuń